PGE Ekstraliga - Najlepsza żużlowa liga świata
PGE Ekstraliga - Najlepsza żużlowa liga świata
Oficjalna strona Klubu Żużlowego Stal Gorzów | StalGorzow.pl
Stal Gorzów
Oficjalna strona klubu
25.11.2017r. godz. 18:30 - Stal Gorzów - Real Astromal Leszno - piłka ręczna.
Cash Broker Forbet

Dariusz Molski: Tu jest jeden wielki szpital (komentarz)

Data: 13 LISTOPAD 2017 07:10 / Autor: Kinga Taisner / E-mail:
Dariusz Molski: Tu jest jeden wielki szpital (komentarz)

Gorzowianie w miniony weekend rozegrali kolejne spotkanie w ramach rozgrywek I ligi grupy A, w którym to pokonali przyjezdną Gwardię Koszalin. Wynik 34:24 sugerowałby, że mecz przebiegł w całości po myśli gorzowian, a goście sobotniego meczu nie mieli nic do powiedzenia, jednak takie spojrzenie na ten pojedynek byłoby przynajmniej mylące.

 O trudności, jakie napotkali żółto-niebiescy zwłaszcza na początku meczu, może świadczyć choćby reakcja trenera gorzowskiego zespołu, Dariusza Molskiego, który już w 9. minucie spotkania zdecydował się na poproszenie o czas. – Wziąłem szybko czas, bo graliśmy bardzo niedokładnie w ataku, a w obronie… w ogóle nie graliśmy, po prostu staliśmy. Moja cierpliwość się dość szybko wykończyła. Zmieniliśmy obronie, Miłosz poszedł na „jedynkę”, graliśmy 5-1, troszkę się to ruszyło i stąd był ten odskok dosyć wyraźny na 14:7 – powiedział szkoleniowiec Stali.

 

Mimo wysokiego prowadzenia, Stalowcy nie mogli stracić koncentracji, bo każde odpuszczenie obrony skutkowało bramką czy to Patryka Kicińskiego, czy Radosława Steege, a nawet dość niepozornie wyglądającego Bartosza Tołłoczko. Czy udało się ją zachować? – Później pojawiła się „twórczość ludowa” i wynik uciekł. Gra była niefrasobliwa. Miało być pięknie, ładnie i widowiskowo, a zrobiło się trochę „byle jak”. Dlatego też nie jestem do końca zadowolony z tego meczu. Cały mecz mieliśmy duże problemy z tymi biegającymi, wciskającymi się gdzieś, grającymi na dużej liczbie kroków przeciwnikami… Ale tak się gra, jak sędziowie pozwalają. Trzeba reagować, a myśmy nie reagowali i dlatego taka duża liczba straconych bramek. Musimy ich mieć dużo mniej – ocenił Dariusz Molski.

 

W trakcie meczu nie brakowało jednak powodów do radości zwłaszcza dla zgromadzonych tłumnie gorzowskich kibiców. Na pochwałę zasługiwał przede wszystkim gorzowski skrzydłowy i wychowanek, Mateusz Stupiński, na którego dodatkowo podziałała data 11 listopada, będąca jednocześnie dniem jego urodzin. – Nikt specjalnie nie grał pod Mateusza. On jest szybki, jest widoczny. Na szpicę wychodził chyba najszybciej, więc też dostawał piłki. Dobrze, że piłki trafiały i dobrze, że kończył. Należy się cieszyć. 11 bramek – tego nie rzuca się codziennie. Jego skuteczność jest ostatnio dość duża, choć co prawda dokłada karne. Mimo wszystko – 11 rzucić, a wcześniej na dużą liczbę karnych tylko jednego przestrzelić… jest OK – pochwalił szkoleniowiec Stali.

 

Trener Molski ma jednak cały czas zagwozdkę w postaci pewniaka do rzutów karnych. Często ciężar tej gry spoczywa na barkach wspomnianego Stupińskiego, ale co w momencie, kiedy ten się pomyli? – Tym razem wszedł Bartek (Starzyński – dop. red.) i ruszyło, później wrócił znowu „Stupa” i przyłożył tak, jak się należy – skomentował.

 

Gorzowianie mogą być dość zadowoleni z tego spotkania zwłaszcza w kontekście małego szpitala, który od kilkunastu dni panuje w szeregach żółto-niebieskich. Nie w pełni dyspozycji są Aleksander Kryszeń, Dominik Droździk, a zupełnie wyłączeni z gry Dariusz Śramkiewicz, który na treningu nabawił się poważniejszej kontuzji i Krzysztof Nowicki, który wciąż walczy z więzadłami w kostce. – Tu jest jeden wielki szpital. „Tadzil” gra na drewnianych nogach, „Olo” (Aleksander Kryszeń) to tak naprawdę na boisko wszedł na własne ryzyko, na własną prośbę. Co prawda, mogłem dać dłużej zagrać jeszcze Marcinowi (Gałatowi), być może nawet powinienem, ale w ferworze walki jakoś tak się stało, że Olek został na boisku. Co mogę powiedzieć… martwi bardzo kontuzja Darka Śramkiewicza, który ma pękniętą kość jarzmową. Jest wyłączony na długo – zapowiedział ponuro szkoleniowiec Stali.

 

Przed żółto-niebieskimi tydzień czas na dojście do siebie i  przygotowanie do kolejnego spotkania. A już w sobotę mecz wyjazdowy i to nie byle jaki – derby lubuskie z zielonogórską drużyną akademicką!