PGE Ekstraliga - Najlepsza żużlowa liga świata
PGE Ekstraliga - Najlepsza żużlowa liga świata
Oficjalna strona Klubu Żużlowego Stal Gorzów | StalGorzow.pl
Stal Gorzów
Oficjalna strona klubu
Stal Gorzów - Ostrovia Ostrów - 21.09.2019r. - piłka ręczna
Truly Work

Dariusz Molski: Zaczęli jak diesle bez turbiny, a później się rozkręcili (komentarz)

Data: 22 PAŹDZIERNIK 2018 12:00 / Autor: Kinga Taisner / E-mail:
Dariusz Molski: Zaczęli jak diesle bez turbiny, a później się rozkręcili (komentarz)

Gorzowianie wygrali w Żukowie dwiema bramkami i zadowoleni wrócili do domów. Jak spotkanie ocenił trener Stali?

 

3 punkty przyjechały z Żukowa do Gorzowa po całkiem niezłym meczu w wykonaniu obu drużyn. Wyrównana pierwsza połowa i odjazd w drugiej, pozwolił żółto-niebieskim cieszyć się z całkiem zasłużonego zwycięstwa. - Oczywiście, że jest radość. 3 punkty zapisane i gra gitara! (śmiech) – skomentował „na gorąco” szkoleniowiec gorzowskiej ekipy, Dariusz Molski.

 

Żółto-niebiescy ponownie jednak zagrali dwa różne mecze w jednym. Pierwsza połowa była zdecydowanie słabsza w wykonaniu Stalowców, którzy nie bardzo potrafili sobie poradzić z wysuniętą obroną gospodarzy. Goście pojedynku gubili się i czasem idealnie posyłali piłki prosto w ręce żukowian, a tamci wykorzystywali takie straty i utrzymywali korzystny dla siebie wynik. - Podsumowując pierwszą połowę: 12:12 to jest dobry wynik. Mało bramek straconych. Natomiast my zrobiliśmy dużo błędów i stąd wynikło to, że nie oderwaliśmy się na większą ilość trafień od GKS-u. Faktycznie jednak, graliśmy wolno, graliśmy na chodzonego, nie graliśmy tego, co cały tydzień praktycznie ćwiczyliśmy. To jest najgorsze, bo ćwiczymy coś pod dany zespół, wiemy jak rozwiązywać typowe dla niego sytuacje, a później wchodzimy na boisko i robimy całkiem co innego. I dlatego nam nie szło, bo jakbyśmy zagrali od samego początku tak, jak graliśmy w drugiej połowie, gdzie moment i było 6 bramek przewagi! I patrzyli na nas bezradnie, to mecz mógł wyglądać całkiem inaczej. A może i dobrze, że nie było w pierwszej połowie sześcioma, bo znowu później byłby jakiś kataklizm i by nas doszli? (śmiech) – powiedział trener Stali.

 

Na drugą połowę drużyna wyszła zupełnie odmieniona. Po tym jak pierwszą część gry gorzowianie grali wyraźnie na chodzonego i bez większego pomysłu na przeciwnika, tak w drugiej połowie błyskawicznie odskoczyli przede wszystkim dzięki szczelnej obronie i niezłemu atakowi. Co wydarzyło się w przerwie, że w drugiej części meczu to Stalowcy dominowali? - Powiedzieliśmy sobie właśnie, jak nie powinniśmy dalej grać. Dlaczego nie robimy tego, co przygotowaliśmy na nich. Gdzie są nasze punkty mocne, a gdzie słabe, a generalnie mówiliśmy tylko o słabych, żeby to wyeliminować. Wyszliśmy na drugą połowę i zagraliśmy zupełnie inny mecz – wyjaśnił szkoleniowiec żółto-niebieskich.

 

Skąd w żółto-niebieskich bierze się taka różnica i dlaczego nie potrafimy utrzymać koncentracji od początku do końca 60-minutowego spotkania? - A skąd ja to mogę wiedzieć? Nie wiem. Wychodzimy jacyś tacy przestraszeni czy usztywnieni. Brakuje nam takiego piłkarskiego luzu, a później? Pokazujemy, że mamy wielkie umiejętności. Zazwyczaj dotąd zaczynali mali, a duzi mieli kłopot, tym razem wyszli duzi i też nie odpalili. Zagrali dzisiaj jak diesle bez turbiny. Musieli się rozkręcić, nabrać prędkości i dopiero zaczęli grać i to całkowicie inaczej wyglądało. Od 35 minuty już w ogóle dominowaliśmy na boisku, a to że nas doszli z 6 na 3, to prawdopodobnie był efekt tego, że dwa czy trzy razy byliśmy w czwórkę w polu. Chociaż w tych fragmentach jakoś mocno się nie poddawaliśmy, bo rozwiązania w ataku były takie, że bramki zdobywaliśmy. Nie udawało się obronić, ale nie traciliśmy ich też zbyt szybko, co też jest bardzo ważne – zakończył Dariusz Molski.