PGE Ekstraliga - Najlepsza żużlowa liga świata
PGE Ekstraliga - Najlepsza żużlowa liga świata
Oficjalna strona Klubu Żużlowego Stal Gorzów | StalGorzow.pl
Stal Gorzów
Oficjalna strona klubu
Truly.work Stal Gorzów - FOGO Unia Leszno 04.08.2019r. godz. 19:30.
Aplikacja Truly Work

Adrian Turkowski: Skuteczność przyjdzie z czasem (komentarz)

Data: 15 STYCZEŃ 2019 09:30 / Autor: Kinga Taisner / E-mail:
Adrian Turkowski: Skuteczność przyjdzie z czasem (komentarz)

Gorzowianie w turnieju Stal Gorzów Handball Cup zajęli drugie miejsce, jednak zgarnęli dwie z trzech nagród indywidualnych. MVP turnieju i najlepszy strzelec ocenili grę swojego zespołu.

Tytuł MVP turnieju to zawsze najbardziej pożądane przez zawodników wyróżnienie za postawę indywidualną. Most Valuable Player to zawodnik, który wyróżnia się zarówno swoją grą w ataku, jak i w obronie, będąc największym wsparciem dla kolegów z zespołu. Takie wyróżnienie podczas Stal Gorzów Handball Cup powędrowało do jednego z zawodników gorzowskiej drużyny, Adriana Turkowskiego. - Jest to jakieś wyróżnienie, wiadomo. Zawsze staram się grać jak najlepiej dla drużyny, a że jest to w jakiś sposób nagradzane – to tylko cieszy! – powiedział rozgrywający Stali Gorzów.

 

To jednak nie jedyne wyróżnienie, jakie Stalowcy otrzymali w sobotę. Najlepszym strzelcem turnieju okazał się także Mateusz Stupiński, który w ciągu dwóch meczów rzucił najwięcej bramek z pozostałych czterech zespołów. Jak podkreśla „Stupa” bramek wcale nie było łatwo zdobywać zwłaszcza w meczu z MKS-em Kalisz. - Nigdy nie jest łatwo rzucać bramki, a w sobotę rywal był naprawdę wymagający i trzeba było napocić się, żeby te bramki wpadały. Wiadomo, warunkami fizycznymi zespół z Kalisza na pewno nas przewyższa, dlatego tym bardziej musieliśmy grać długo i konsekwentnie, żeby nas nie kontrowali, bo jak wszyscy wiedzą, to ich największy atut i do tego dążyli – skomentował skrzydłowy gorzowskiego zespołu.

 

Gorzowianie podkreślają, że to właśnie mecz przeciwko ekipie z wielkopolski dał im najwięcej, chociaż był naprawdę bardzo trudną przeprawą. Czy na boisku mocno było widać różnice między ligami? - Na pewno tak, różnica jest widoczna. Superligowcy to są zawodnicy, którzy grają z najlepszymi, w najwyższej klasie rozgrywkowej, są od nas na pewno lepsi fizycznie i mają trochę lepszą technikę. Wydaje mi się jednak, że graliśmy jak równy z równym. Kilka błędów nam się przydarzyło i to mogło zaważyć na wyniku – wyjaśnił Adrian Turkowski.

 

Żółto-niebiescy do meczu podeszli jednak bez kompleksów i kilkakrotnie próbowali pobudzić widownię widowiskowymi wrzutkami, jednak spora część takich zagrań niestety nie kończyła się trafieniem do bramki. Czy to w tych momentach najbardziej było widać różnicę między Stalą a MKS-em? - Zdecydowanie tak, chcieliśmy troszeczkę tutaj pograć akcje miłe dla oka, ale widać było różnicę. Na pierwszoligowym poziomie to wychodzi, przeciwko Superlidze już troszkę gorzej. Ale po prostu trzeba to dopracować troszkę bardziej i będzie dobrze – powiedział Mateusz Stupiński.

 

Mimo to gorzowianie mają prawo do zadowolenia z przebiegu turnieju i poszczególnych elementów gry. Mecze kontrolne wychodzą im całkiem nieźle, co może być dobrym prognostykiem na przyszłość i ligę. - Myślę, że tak, mamy powody do zadowolenia z siebie po tym turnieju. Pamiętajmy, że to są teraz mecze kontrolne, sprawdzamy, jak organizm spisuje się po tej przerwie, jak wszystko pamiętamy i czy wychodzi. Według mnie najważniejsze jest teraz to, żeby wszyscy jak najwięcej grali i pokazali, co mają najlepszego – stwierdził Turkowski. - Powoli, powoli i do celu. Wydaje mi się, że to jeszcze nie jest nasza optymalna dyspozycja, ale mamy jeszcze dwa tygodnie. Powoli wchodzimy w rytm meczowy i łapiemy granie na 100 procent. W weekend też gramy turniej, więc trochę tych gier jeszcze mamy przed sobą – wyjaśnił Stupiński.

 

Gorzowianom brakuje jeszcze trochę do rytmu meczowego i takiej samej skuteczności, jednak na razie nie ma się czym martwić. Czego najbardziej brakuje? - Skuteczność przyjdzie z czasem. Poza tym, nigdy nie trafi się wszystkiego. Czego brakuje? Może czasami chłodnej głowy – zakończył „Turek”.