PGE Ekstraliga - Najlepsza żużlowa liga świata
PGE Ekstraliga - Najlepsza żużlowa liga świata
Oficjalna strona Klubu Żużlowego Stal Gorzów | StalGorzow.pl
Stal Gorzów
Oficjalna strona klubu
Stal Gorzów - Ostrovia Ostrów - 21.09.2019r. godz. 16:00 - piłka ręczna
Truly Work

Dariusz Molski: Serce złapać, wsadzić do kieszeni, bo ono ich wyprzedza i głowa za tym nie nadąża

Data: 28 STYCZEŃ 2019 17:20 / Autor: Kinga Taisner / E-mail:
Dariusz Molski: Serce złapać, wsadzić do kieszeni, bo ono ich wyprzedza i głowa za tym nie nadąża

Gorzowianie w tym tygodniu mieli mieć chwilę dodatkowego oddechu i spokojnie przygotowywać się do meczu za dwa tygodnie, ale już w niedzielę zagrają z Gwardią Koszalin na wyjeździe. O tym, o poprzednim meczu i o przewadze serca nad rozumem, rozmawialiśmy z trenerem Stalowców oraz jednym z bocznych rozgrywających.

Gorzowianie wygrali spotkanie z Sierpcem, jednak Mazur długo nie dawał Stalowcom spokoju i dopiero na pół minuty przed końcem meczu, żółto-niebiescy mogli być pewni zwycięstwa. Pogoń – po niezłej pierwszej połowie – rozpoczęła się chyba w ostatniej jej sekundzie, bo Mazur z powrotem uwierzył we własne możliwości. Gorzowianie dociągnęli wynik do końca, ale styl pozostawiał wiele do życzenia, o czym mówił szkoleniowiec gorzowskiego zespołu. - Twierdzenie, że bramka z ostatniej sekundy pierwszej połowy dodała Mazurowi skrzydeł, to nadinterpretacja. Nie wiem, czym to jest spowodowane. Rozmawialiśmy o tym przed meczem i w przerwie, że przychodzi taki moment, że nagle zapominamy grać. I nie ma na to rady. I Żeby to jedna osoba, to można by ją zmienić, ale okazuje się, że to większość zdecydowana przestaje grać tak, jak przyzwyczaili nas wszystkich do tego. W naszym wykonaniu bardzo słabe widowisko. Jest mi wstyd po prostu za to, że tak gramy. Potrafimy prawie przez 30 minut stracić cztery bramki, a nagle w drugiej połowie robi się kupa tych bramek. To jest coś nieprawdopodobnego. Zresztą, my w ataku gramy bardzo bojaźliwie. Tak, jakby nie wiem… Magia Bartka Starzyńskiego? Specjalnej krzywdy – oprócz rzutów karnych – nam nie zrobił i tyle. Trzeba było właśnie do tego meczu tak podejść, że jest to jeden z zawodników ich drużyny, a myślę, że jednak baliśmy się. Wytrzymaliśmy, uważam, że na końcu zrobiłem dobrą zmianę z „Krychą” – zrobił dwa błędy, ale zrobił też dwie dobre akcje, w obronie zagrał naprawdę bardzo fajnie, przytrzymał i szkoda trochę, że tak późno go wpuściłem. Nie ufam temu chłopakowi jeszcze tak do końca i to mój błąd. Coraz mniej mnie przekonuje, że – jeśli będzie tak grał – to należy dawać mu szanse – skomentował Dariusz Molski.

 

Budowanie zaufania dopiero w połowie sezonu to dość nietypowa sytuacja, jednak z pewnością cieszy się z niej sam zainteresowany. Czy jego gra w tym meczu może być powodem ów zaufania ze strony trenera? - Czy ja wiem? (śmiech) Wiadomo, na treningach ciężko pracujemy cały czas i mam nadzieję, że trener w końcu coś we mnie dostrzega i jakieś szanse będę dostawał podczas meczów. W piątek udało się troszkę pograć, troszeczkę gorzej czasami, troszeczkę lepiej. Raz wyszło, raz nie. Jest dużo do poprawy na pewno, ale cieszę się z tych minut i obym mógł dalej jak najwięcej grać – powiedział Krystian Maćkowski.

 

„Krycha” miał okazję część meczu obserwować z ławki, a część z perspektywy boiskowej. Jak ocenił mecz przeciwko Mazurowi? - Początek był bardzo niemrawy, co zresztą było widać po wyniku, bo w 16. Minucie było 4:3 – rzadko się zdarza taki wynik, ale to też efekt tego, że w bramce z jednej i drugiej strony było bardzo dobrze – i Romatowski, i nasz Czarek pokazywali, co potrafią najlepszego. Na pewno było sporo nieprzygotowanych akcji, pojawiały się sytuacje, gdzie rzut był praktycznie po dwóch podaniach i tak to się często kończy, że wyłapuje to bramkarz – pochwalił swoich kolegów.

 

Trochę inaczej ocenił grę naszej drużyny Dariusz Molski. - To jest drużyna, którą niesie mecz. Nie zawsze głowa nadąża za tym wszystkim, serce jest dużo z przodu i to jest przeszkoda – wyjaśnił szkoleniowiec Stalowców.

 

Mimo wszystko żółto-niebiescy w tym meczu zainkasowali 3 meczowe punkty, a dobrych stron tej wygranej wcale nie ze świecą szukać. Trzeba pamiętać, że każde zwycięstwo to pozytyw. - Na pewno można być zadowolonym, bo wynik jest na plus. Dwie bramki do przodu, tak jak Paweł mówił przed meczem, że cel mamy na dwie bramki. Udało się, bilans jest dodatni, także na pewno są jakieś plusy – powiedział Maćkowski.

 

Gorzowianie w kolejny weekend mieli pauzować, jednak już teraz wiemy, że zagrają z koszalińskim zespołem w ramach przełożonej przedostatniej rundy rozgrywek. Czy to dobrze? Czy żółto-niebiescy są dobrze przygotowani na to starcie? - Przełożyliśmy mecz z Koszalinem z ostatniej rundy wyjazdowej na niedzielę w tym tygodniu, żeby nie grać z nimi w środę, bo w oficjalnym terminie mają zajętą halę, więc przerwy nie będzie. Uważam, ze jesteśmy dobrze przygotowani, nic mnie nie zbije z pantałyku, nawet tak słaby mecz, jak ten z piątku. Już jest lepiej, niż było, a musi być jeszcze lepiej. To jest kwestia czasu, zgrania, musza ochłonąć. Serce złapać, wsadzić do kieszeni, bo ono ich wyprzedza i głowa za tym nie nadąża – skwitował Dariusz Molski.