PGE Ekstraliga - Najlepsza żużlowa liga świata
PGE Ekstraliga - Najlepsza żużlowa liga świata
Oficjalna strona Klubu Żużlowego Stal Gorzów | StalGorzow.pl
Stal Gorzów
Oficjalna strona klubu
Stal Gorzów - Ostrovia Ostrów - 21.09.2019r. godz. 16:00 - piłka ręczna
Truly Work

Co tam u kontuzjowanych? Oskar Serpina bliski powrotu na pełne obroty, Marcin Gałat z optymizmem patrzy w przyszłość!

Data: 17 KWIECIEŃ 2019 09:40 / Autor: Kinga Taisner / E-mail:
Co tam u kontuzjowanych? Oskar Serpina bliski powrotu na pełne obroty, Marcin Gałat z optymizmem patrzy w przyszłość!

Piłka ręczna to chyba jeden z najbardziej kontaktowych, a co za tym idzie, najbardziej kontuzjogennych sportów na świecie. W przerwie między dwoma ostatnimi meczami sprawdziliśmy jak mają się gorzowianie, których ten sezon doświadczył kontuzjami najmocniej.

 

 

Na początku sezonu z wydawać by się mogło niewielkiego mikrourazu, u kapitana gorzowskiej ekipy, Oskara Serpiny rozwinął się uraz barku, który wymagał interwencji chirurgicznej. Od listopada, bo wtedy Oskar zdecydował się na poddanie się zabiegowi, minęło już sporo czasu. Jak ma się kołowy Stali? - Mój staw barkowy powoli wraca do stanu sprzed kontuzji. Żmudna rehabilitacja daje wyczekiwane efekty. A o powrocie na boisko myślę każdego dnia. Tęsknie za parkietem i emocjami meczowymi, ale wiem, że dzięki mojej ogromnej pracy, jestem na dobrej drodze – skomentował gorzowianin.

 

5 miesięcy rozbratu z boiskiem to z pewnością trudny okres dla gorzowskiego kapitana, który przecież zmagał się długo z bólem, nie chcąc odpuścić i zostawiać drużyny z tylko jednym obrotowym. Tęsknota za boiskiem już się pojawiła? - Walka o powrót na boisko zaczęła się już po mojej artroskopii barku. Czy tęsknię? Tego nie da się opisać jak bardzo. Ta tęsknota motywuje mnie podczas każdej minuty rehabilitacji - zaznaczył Serpina.

 

Chyba wszyscy – zarówno kibice, działacze, jak i sam Oskar – nie mogą się doczekać jego powrotu na boisko. Niezwykłe kontry i mocna obrona w jego wykonaniu niejednokrotnie skłaniała ręce do oklasków. Czy to już czas, w którym można odliczać dni do powrotu do pełnej sprawności? - Rehabilitacja nie jest jeszcze zakończona. Jeżeli wszystko będzie szło odpowiednim torem, to będę przygotowany na rozpoczęcie treningów do nowego sezonu. W tym miejscu pragnę kolejny raz podziękować wszystkim za ogromne wsparcie, które płynie do mnie z wielu stron, a Klubowi za zaufanie. Obiecuję odpłacić się dobra grą w przyszłym sezonie – wyjaśnił.

 

Kontuzja Oskara to jednak nic w porównaniu z urazem, jaki przytrafił się gorzowskiemu skrzydłowemu, który pierwszą połówkę sezonu musiał radzić sobie sam na boisku, bo kontuzje leczyli Aleksander Kryszeń i Dariusz Śramkiewicz. Mowa oczywiście o Marcinie Gałacie, który niedawno przeszedł trudną operację zespolenia ścięgna Achillesa. Co czuł Marcin, gdy postawiono diagnozę? - Achilles z dnia na dzień ma się lepiej. Kontuzja, która mi się przydarzyła, dla sportowca to jak dla ptaka ucięcie skrzydeł. Jako zawodnik piłki ręcznej oraz nauczyciel wychowania fizycznego, przyzwyczajony, lubiący i zdeterminowany do codziennego pokonywania kilku kilometrów biegając, podskakując, chodząc, bardzo cierpiałem, gdy zobligowany zostałem do poddania się operacji zespolenia całkowicie zerwanego ścięgna. Już sama myśl o operacji jest bardzo stresująca, a fakt jej przejścia nieprzeciętnie bolesny. Wieczorny pobyt na SOR w Szpitalu to z pewnością niewymarzone miejsce na obchodzenie 58 rocznicy urodzin taty. Wyczekiwanie kilkadziesiąt godzin na operację to niewątpliwie najgorzej spędzony czas, pogrążony w różnych myślach. Po operacji światełko w tunelu zaczęło świecić coraz jaśniej. Informacja o tym, że operacja odbyła się pomyślnie oraz, że zaczyna się rehabilitacja napawały optymizmem. Zdałem sobie wtedy sprawę, że najgorsze już za mną, od teraz wiara, czas, cel, ambicja potrzebne są do osiągnięcia pełnej sprawności i jeszcze lepszej formy sportowej – opowiedział.

 

Jak wyglądały pierwsze etapy leczenia i rehabilitacji tak skomplikowanej kontuzji? - Rekonwalescencja dzieli się na kilka etapów. Pierwsze 2 tygodnie noga cała obolała goiła się znajdując się w pełnym unieruchomieniu w plastrze gipsowym. Następnie udałem się na kontrolę lekarską, ściągnięcie szwów z ran i przełożenie kończyny dolnej do buta ortezowego. Od tej pory mogłem ćwiczyć wraz z nieocenioną pomocą Stalowego fizjoterapeuty – Krzysztofa Korbanka - oraz korzystałem z zabiegów magnetronik w Fizjorelaks. Poruszając się z trudem o kulach, lecz z chęcią, docierałem na drużynowe treningi i mecze, gdyż panująca tam rodzinna atmosfera i wrażenia są zawsze super, świetne i niepowtarzalne – zaznaczył Marcin. Warto wspomnieć, że mimo kontuzji, Marcin pojawił się na meczu wyjazdowym w Tczewie i zagrzewał swoich kolegów do walki o ligowe punkty.

 

Czy patrzenie na swoich sprawnych kolegów nie bywa demotywujące? Otóż nie dla Gałata, który już rwie się do powrotu na boisko, choć wszystko z rozsądkiem i w konsultacji z lekarzami. - Poziom sportowy reszty zawodników mobilizuje mnie do zdwojonej pracy, przyglądanie się grze inspiruje i przypomina, ile ta dyscyplina przynosi radości. Starając się nie pamiętać o kontuzji, zacząłem w tym czasie również treningi wzmacniające, ogólnorozwojowe na siłowni, wykonując w różnych płaszczyznach liczne serie hantlami, sztangami, ketlami, przerzucając i dźwigając „tony żelastwa” (śmiech). Właśnie mija ósmy tydzień od operacji i jestem na etapie odstawiania kul ortopedycznych, zaczynam powoli wykonywać „swoje pierwsze kroki”. Przede mną kilka miesięcy do zrobienia życiowej formy. Z pełnym optymizmem patrzę w przyszłość. Marzą mi się kolejne zwycięstwa w drużynie Stali. Wyczekuję 1 miejsca w tabeli, awansu do Superligi i w perspektywie nowej hali w Gorzowie – zapowiedział.