PGE Ekstraliga - Najlepsza żużlowa liga świata
PGE Ekstraliga - Najlepsza żużlowa liga świata
Oficjalna strona Klubu Żużlowego Stal Gorzów | StalGorzow.pl
Stal Gorzów
Oficjalna strona klubu
26.10.2019r. - godz. 16:00 Stal Gorzów - Olimp Grodków - piłka ręczna
Truly Work

- Uważam, że juniorzy pojechali dziś wspaniale i duża w tym zasługa pracy mentalnej po ostatnim meczu w Toruniu - truly.work Stal Gorzów vs Get Well Toruń (wypowiedzi gospodarzy)

Data: 12 CZERWIEC 2019 12:00 / Autor: Karolina Swora
-  Uważam, że juniorzy pojechali dziś wspaniale i duża w tym zasługa pracy mentalnej po ostatnim meczu w Toruniu - truly.work Stal Gorzów vs Get Well Toruń (wypowiedzi gospodarzy)

Emocje po niedzielnym meczu powoli opadają a dziś przedstawimy wypowiedzi zawodników i trenera truly.work Stali Gorzów.

Gorzowska Stal ostatnie spotkanie wygrała 49:41, trener nie ukrywał, że jest zadowolony z dyspozycji swoich podopiecznych. - Nie uważam, że druga połowa zawodów była słaba w naszym wykonaniu. Wszyscy doskonale wiemy jaki potencjał mają bracia Holderowie, Doyle czy Iversen, w końcu nie przyjechali do nas chłopcy z łapanki. Uważam, że pojechaliśmy dobre zawody ale niestety  nie mam w pełni zdrowych zawodników, chociaż nikt nie mówi o tym głośno. Oni decydują się na jazdę, walczą o punkty zarówno dla drużyny jak i dla siebie. Zarówno Kildemand jak i Thomsen nie są w pełni dysponowani, obaj mają problemy z nadgarstkami.

Mimo iż mecz został wygrany przez żółto-niebieskich, punkt bonusowy trafił do Torunia. Najbardziej bolesna jest minimalna różnica jaką Stal przegrała bonus. "Żółto-niebiescy" w dwumeczu okazali się gorsi o zaledwie jeden punkt. - Jesteśmy trochę rozgoryczeni, przecież zabrakło nam jednego punktu do zdobycia punktu bonusowego. Uważam, że my skutecznie budowaliśmy przewagę, broniliśmy się ale Toruń zaczął niwelować straty. Jedziemy teraz do Grudziądza i Wrocławia dalej szukać punktów. Widać, że w naszym zespole drzemie potencjał. Dzisiaj kibice przecierali oczy ze zdumienia a to po prostu ogrom pracy włożonej w prace z formacją juniorska zaczął przynosić efekty - zaznaczył Chomski

 

Duże znaczenie w dobrym wyniku zespołu miała fantastyczna postawa naszej formacji juniorskiej. O ile dobra postawa Rafała Karczmarza nie zdziwiła specjalnie kibiców to świetna postawa Mateusza Bartowiaka zaskoczyła. Młody gorzowianin wygrał w niedzielę pierwszy bieg na stadionie im. Edwarda Jancarza. Żużlowiec pochodzący z Drezdenka dodatkowo ogrywał także seniorów. Trener nie krył zadowolenia z postawy młodzieżowca. - Uważam, że juniorzy pojechali dziś wspaniale i duża w tym zasługa pracy mentalnej po ostatnim meczu w Toruniu, której celem było podniesienie ich na duchu. Ważne było dla nas żeby uwierzyli w siebie. Owocnie układa też się ich współpraca z mechanikami i udało im się dobrze spasować z torem. 

 

Swój dobry występ skomentował też sam Mateusz Bartkowiak. - Liczy się wynik całego zespołu, wykonaliśmy dzisiaj plan minimum na to spotkanie zdobywając dwa z trzech możliwych do zdobycia punktów. Początek zawodów w moim wykonaniu był dobry, potem przydarzyła się ta zerówka, ponieważ trochę podniosło mnie na starcie. Przed ostatnim swoim startem nanieśliśmy korekty i było już lepiej. Jeszcze bardzo dużo muszę pracować  nad startami. Jednak z dzisiejszego spotkania wyciągnąłem już bardzo dużo wniosków. Trenuje dalej i tak jak mówiłem wcześniej potrzebuję trochę czasu żeby się obeznać z tą ligą - przekazał 16-latek.

 

Niedzielne spotkanie nie zakończyło się zupełnym sukcesem. W pomeczowej rozmowie nie ukrywał tego Krzysztof Kasprzak. - Gdybyśmy dzisiaj wygrali za trzy punkty na pewno byłoby nam bliżej do fazy play-off. W Toruniu przegraliśmy mecz dopiero w końcówce, w Częstochowie polegliśmy minimalnie. Teraz przed nami dwa ważne wyjazdy i postaramy się w nich dobrze pojechać.


Wynik zespołu nie do końca satysfakcjonował Kasprzaka. Jak popularny "KK" ocenił swoją własną postawę? - Trochę przekombinowałem w tym czternastym biegu, bo w złą stronę poszedłem z ustawieniami. Myślałem, że ten tor po polaniu będzie inny niż go zastałem wyjeżdżając do ostatniego wyścigu. Start w moim wykonaniu też nie był najlepszy, kątem oka widziałem Iversena, który się na mnie założył. Byłem zmuszony przymknąć gaz, gdy go odkręciłem z powrotem to zawodnik z Torunia już mi uciekł, a po polaniu ciężko jest wyprzedzać. Szkoda, bardzo chciałem wygrać ten wyścig ale niestety się nie udało.