Dwoma wygranymi nad Kozłami Poznań B zakończyliśmy rozgrywki grupowe w PLFA 8. Stal Gorzów dzięki temu awansowała do ćwierćfinałów. Na razie jeszcze nie wiadomo, kto je zorganizuje, choć równie dobrze te zawody mogą trafić do Gorzowa. Pewne jest, że na Stadionie im. Edwarda Jancarza odbędą się finały ósemek”.

 

Po pierwszym turnieju pewnym było, że „żółto-niebiescy” dwukrotnie zmierzą się z Kozłami Poznań B. Drugą parę utworzyli Warriors Lubin i Jaguars Kąty Wrocławskie. Mecze między tymi ekipami należały do ciekawych starć ze względu na fakt, iż obie drużyny debiutują w Polskiej Lidze Futbolu Amerykańskiego. „Jaguary” jednak bardzo mocno się gubiły i przy „Wojownikach” wyglądali na zupełnych nowicjuszy. Zespołowi z Kątów Wrocławskich udało się jednak w Gorzowie zdobyć historyczne, pierwsze punkty w rozgrywkach. W drugim meczu byli bliscy nawet zwycięstwa. W końcówce nie udało się jednak podwyższenie po wcześniejszymy przyłożeniu, a potem Warriors nie dali sobie odebrać piłki. Jaguars z pewnością mogliby osiągnąć więcej, gdyby nie błędy komunikacyjne, brak zrozumienia czy po prostu niezbyt dobre umiejętności. W pewnym momencie doszło do dość zabawnej sytuacji. Trener chciał zasygnalizować swoim graczom sposób ataku na rywala krzycząc „kolana”. Zawodnicy z Kątów Wrocławskich przyklękli na kolanko, a w ślad za nimi lubinianie, gdyż wszyscy pomyśleli, że chodziło o kontuzję jednego z graczy. Przypomnijmy, że w ten sposób futboliści wyrażają swoje wsparcie dla zawodnika, który doznał urazu.

 

W pierwszym meczu Stali z Kozłami mieliśmy bardzo mocne otwarcie. Już w pierwszy drive zbliżyliśmy się znacząco do pola punktowego gości. W drugiej próbie dobre podanie do Tomasza Martynowa posłał Marek Kaźmierczak, wcześniej wykonując dobre zmyłki. To dało przyłożenie, a po podwyższeniu prowadzenie 8:0. W pierwszych sześciu minutach udało się zdobyć jeszcze drugi touchdown. Już wtedy z dobrej strony pokazała się defensywa miejscowych, nie pozwalają na wiele graczom ofensywnym z Poznania. W drugiej kwarcie do ataku przeszli poznanianie, którym udało się nawet przejąć piłkę po własnym puncie, czyli odkopnięciu piłki podczas czwartej próby. To była najlepsza okazja dla Kozłów do zdobycia punktów, gdyż zbliżyli się na jard do naszego pola punktowego. Za niesportowe zachowania upomniany został Emil Mikuła, który wszedł na boisko bez kasku. Nie było już jednak jak skrócić dystansu. Po chwili zaś to przyjezdni przewinili, popełniając falstart. Mimo ogromnego niebezpieczeństwa drużyna Stali nie pękła i po siedmiu próbach poznaniaków w końcu przejęła piłkę! Chwilę później sędziowie zakończyli pierwszą połowę. W drugiej części meczu „żółto-niebiescy” powiększyli przewagę, większość czasu zresztą spędzając w ofensywie. Kozły miały ogromne problemy z przebiciem się przed defensywę rywali. W ostatniej kwarcie drobny błąd popełnił jednak Kacper Zawół, niedokładnie kryjąc Piotra Górskiego, który złapał piłkę i zdobył punkty dla Kozłów. Jak się okazało jedyne w dwumeczu. Co więcej gospodarze odpowiedzieli na to genialnym returnem. Po kick-offie piłka została złapana przez naszego gracza, który minął przeciwników i pognał w pole punktowe. W końcówce było jeszcze fumble ekipy Billa Moore’a, czyli przypadkowe wypadnięcie piłki z rąk. Wówczas przejęliśmy piłkę i przeszliśmy do ofensywy, co zakończyło się kolejnymi punktami i ustaleniem wyniku na 36:6.

 

W drugim meczu jeszcze lepiej spisała się gorzowska obrona, nie dając wbić sobie ani jednego punktu. Poznanianie momentami wyglądali na zestresowanych, popełniając błędy już przy snapie, gubiąc piłkę. Pierwsza połowa ustawiła mecz. Gorzowianie najpierw wykorzystali przewinienie na Kamilu Mądrym, któremu zdjęto kask, a następnie przejęli zgubioną piłkę. Po tych dwóch sytuacjach było już 12:0. Tymczasem Kozły w swoich akcjach ofensywnych nie dawały rady zdobyć 10 jardów czterech próbach i piłka przechodziła w posiadanie Stali, która w drugiej kwarcie dorzuciła jeszcze 16 punktów, m. in. dzięki interception, czyli przejęciu podania rywali. W dalszej części gry ekipa z Wielkopolski nieco zacisnęła szeregi obronne, dorównując nieco do poziomu gorzowian. To sprawiło, że nie oglądaliśmy już więcej punktowanych akcji. W końcówce, po przejęciu piłki po nieudanej czwartej próbie Kozłów, miejscowi wykonali victory formation. Zawodnik łapiący piłkę po snapie przyklęknął na kolano, co oznaczało koniec spotkania.

 

Warto zauważyć, że po dwuletniej przerwie do gry powrócił Emil Mikuła, który jest jednocześnie trenerem Stali Gorzów. W kilku akcjach zajął on pozycję quarterbacka w miejsce Tomasza Martynowa. Początki nie były zbyt udane, ale ostatecznie zaliczył kilka udanych podań oraz jeden niezły bieg. Nominalny rozgrywający grał wówczas jako skrzydłowy, tzw. wide receiver. Niestety, ale nie obyło się bez kontuzji. Jeszcze w pierwszym meczu z Kozłami, z gry został wyłączony Michał Rybczyński. U gorzowskiego running backa, który także powrócił do drużyny, zdiagnozowano skręcenie stawu skokowego i zawodnika czeka sześc tygodni przerwy. Turniej z całą pewnością można zaliczyć do udanych. Teraz pozostaje czekać na informacje odnośnie organizatora turnieju ćwierćfinałowego, w którym zagra osiem najlepszych drużyn. Wcześniej jednak muszą się odbyć pozostałe mecze fazy grupowej. Trzy grupy grają w przyszły weekend.

 

Jutro przedstawimy rozmowy z trenerami Stali i Kozłów.

 

Wyniki II turnieju PLFA 8 grupy południowo-zachodniej:

Jaguars Kąty Wrocławskie – Warriors Lubin 12:26 (0:6, 0:0, 0:6, 12:14)

Stal Gorzów – Kozły Poznań B 36:6 (14:0, 0:0, 6:0, 16:6)

Warriors Lubin – Jaguars Kąty Wrocławskie 7:6 (0:0, 7:0, 0:0, 0:6)

Stal Gorzów – Kozły Poznań B 28:0 (12:0, 16:0, 0:0, 0:0)

Udostępnij