Gorzowianie zaczęli nieźle, bo od obrony niezastąpionego Krzysztofa Nowickiego. Niestety, pierwszą bramkę w spotkaniu zdobył zawodnik z ekipy przyjezdnej, bowiem wcześniej nastąpiło nieporozumienie w zespole żółto-niebieskich, którzy stracili piłkę. Obecni na hali na rozegraniu w dzisiejszym pojedynku przez pierwsze 10 minut mogli podziwiać śmiałą i inteligentną grę Bartosza Starzyńskiego, który jednak musiał szybko opuścić boisko z powodu kontuzji stopy. Na tę chwilę nie wiadomo, na jak długo uraz wykluczy popularnego „Starzyna” z gry. Za niego na środek rozegrania wchodzili naprzemiennie znany w Gorzowie Mariusz Kłak i Seweryn Gryszka. Nowy nabytek w Stali popisał się kilkoma ładnymi rozegraniami i widowiskową bramką rzuconą z biodra, natomiast były kapitan dobrze radził sobie w obronie. Szkoda jedynie nietrafionego karnego w wykonaniu szczecinianina, bowiem Gryszka z linii siódmego metra rzucił w słupek. Dobrymi kontrami dwukrotnie popisał się Aleksander Kryszeń, który jednak zmagał się z kontuzją ręki i na boisku w sumie był jedynie 25 minut.

 

Gra gorzowskiego zespołu wciąż jeszcze jest niezgrana i odrobinę rwana. Zawodnicy często podają niedokładnie lub za plecy kolegi, ale z każdą chwilą coraz lepiej rozumieją się na boisku.

 

W drugiej połowie świetnie zaprezentował się Stanisław Gębala, który pod rząd rzucił rywalom 5 bramek. Dobrze w obronie radził sobie Oskar Serpina i młody Miłosz Bekisz. Doskonałą akcją z drugiej linii wykazał się zaś Adrian Turkowski, kolejny  młody nabytek Stali, który bez problemu umieścił w bramce piłkę rzuconą z 11 metra. Cuda na siódmym metrze wyczyniał Dominik Droździk, a o swojej postawie z zeszłego roku przypomniał Mateusz Stupiński, gdy wrzucał dwie trudne bramki ze skrzydła.

 

Stali brakuje jeszcze zgrania, jednak na tę chwilę nie to jest dla trenera Molskiego najważniejsze. – Nie ma tu co oceniać w tym momencie, ponieważ to jeszcze jest jedynie bieganie, bieganie i jeszcze raz bieganie. Dużo jest niedokładności, ale na tym etapie nawet nie może być inaczej. Choćby dlatego, że z obroną „na poważnie” ruszyliśmy dopiero w tym tygodniu, a nawet od środy. Na tę chwilę nie ma się tutaj co spodziewać nie wiadomo jakiego grania. Fajnie, że wygrali, bo zawsze lepiej się wygrywa w meczach o nic, niż przegrywa. To jest normalne, że jeszcze brakuje komunikacji i zgrania. Skoro nie pracowaliśmy nad tym, to skąd może się wziąć? Jeszcze bardzo dużo ciężkiej pracy przed nami – powiedział po sparingu trener gorzowskiej Stali, Dariusz Molski.   

 

Tak prezentuje się dyspozycja rzutowa zawodników, którzy zagrali tego wieczoru w barwach Stali:

Nowicki, Marciniak – Gębala 8, Droździk 7, Kryszeń 3, Serpina 3, Stupiński 2, Kłak 2, Bekisz 1, Turkowski 1, Gryszka 1, Gałat 1, Starzyński, Śramkiewicz

Trener: Dariusz Molski

Fizjoterapeuta: Patryk Komarnicki

Udostępnij