www.stalgorzow.pl: Panie trenerze, wróćmy jeszcze na chwilę do meczu z Malborkiem. Co tam się stało, że Stal nie zdołała wywieźć punktów?

– No co się stało? Przegraliśmy. Kiedyś to musiało przyjść, jak już mówiłem wcześniej, w pomeczowych wypowiedziach, dobrze, że przyszło to z tak klasowym zespołem. Nie trzeba się wstydzić w ogóle tej porażki, gramy dalej, cały czas jeszcze mamy trzecie miejsce w tabeli, mamy punktów 15 i walczymy o następne. Jeszcze jest parę do zdobycia w tej rundzie i o nie będziemy walczyć.

 

Jaka jest atmosfera w drużynie po tej porażce?

– Atmosfera jest bardzo dobra. Jest pełna mobilizacja przed kolejnym rywalem i z nowymi siłami oczekujemy na nowe wyzwania, przyjmiemy rywala na pewno w pełni gotowi.

 

Jesteście już po video z meczu Spójni Gdynia – co to jest za rywal, jak oni grają, czym mogą nam zaszkodzić?

– To jest przede wszystkim lider. Zespół bardzo poukładany, trzeci rok budowany, powiększany systematycznie o jedną-dwie osoby. Dlatego jest to zespół bardzo zgrany i w tym roku to zgranie wychodzi na boisku. To widać po liczbie punktów.

Jak pan podkreślał, przyjeżdża lider tabeli. Pojawiła się jakaś presja u zawodników, by zrehabilitować się po porażce w Malborku?

– O presji i rehabilitacji nie ma co tutaj mówić. Po prostu trzeba wygrać, bo nikt nie lubi przegrywać. Ale to się zdarza, to jest wkalkulowane w nasz życiorys sportowy, że nie tylko same zwycięstwa, bo byśmy byli mistrzami świata, a nawet im też się zdarzają porażki. My jesteśmy na początku i na razie fajnie, że to tak wygląda. Trzeba się liczyć z tym, że te porażki będą przychodzić. Pierwsza przyszła późno, ale jest i teraz chcemy się pokazać z jak najlepszej strony przede wszystkim, na pewno zostawimy tutaj wszystko, co potrafimy. Serce, walka do upadłego dla naszych kibiców, na pewno będziemy chcieli to wygrać. I tyle.

 

Jak gra Spójnia Gdynia? Jakie są jej najmocniejsze i najsłabsze punkty?

– Tam nie ma słabych punktów. Na każdej pozycji jest facet, który coś znaczy, potrafi coś grać i który gdzieś tam wcześniej grał, a jeśli nie ma większego doświadczenia, to jest przygotowywany przez dłuższy okres czasu. Widać u nich naprawdę bardzo dobre zgranie, duża siła ognia, zwłaszcza z drugiej linii, ale nie można zapomnieć o skrzydłach, bo mają bardzo dobrych skrzydłowych, mocna bramka, bardzo mocna bramka.

 

Czy należy się obawiać tego rywala?

– Każdego rywala należy się obawiać, w takim sensie, że mieć do niego szacunek. Jeżeli będziemy się kogokolwiek bać, to nie mamy czego szukać w sporcie. Nie chodzi o banie się, czy niebanie. Trzeba się dobrze przygotować i wiedzieć, gdzie jest nasze miejsce w szeregu. A jest ono aktualnie z 15. punktami, a nasz cel jest taki, żeby się utrzymać i temu podporządkujemy wszystko, żeby ten cel osiągnąć. Natomiast każdy mecz to jest wyzwanie, a każdy rywal, prócz tego, że my go szanujemy, to on na ten szacunek musi zasłużyć, czyli być od nas lepszy na boisku, żeby nas pokonać.

 

Wspomniał pan o celach: nasz utrzymanie, Spójnia chciałaby raczej awansować – jaki jest w związku z tym cel na to spotkanie?

– Tak jak powiedziałem, żeby z nami wygrali, to muszą na to zasłużyć i dołożyć wszelkich starań. My przeciwstawimy na pewno to, co zawsze. Czyli te cechy, które ten zespół od początku wyróżniają: waleczność, serce na boisku. A to, czego się uczymy – zgranie i rozwaga… jeżeli to dojdzie, będzie w pełni wykorzystane na tyle, żeby tę Gdynię pokonać, to ją pokonamy.

 

Jesteście już po 10. kolejkach. Czy zauważył Pan jakieś zmiany, rozwinięcie się zawodników?

– To na razie za wcześnie, żeby mówić o takich kwestiach. Czas podsumowań przyjdzie po pierwszej rundzie, na razie to jest za krótki okres czasu. Ja oczywiście mam swoje przemyślenia, ale to nie jest na tę chwilę odpowiedni moment, żeby się nimi dzielić.

 

Stali często brakuje cierpliwości w grze, jak sam pan to często podkreśla. Jak z tym walczyć i czemu to takie istotne, żeby w piłce ręcznej grać cierpliwie?

– Ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Dużo ćwiczyć. To jest recepta. Mówią, że piłka ręczna to jest prosta gra. No tak. Bo jest bieg, skok i rzut. Trzeba się tego nauczyć i to umiejętnie wykorzystywać.], ale w odpowiednich momentach. Musimy nauczyć się znajdowania odpowiednich momentów.

 

Jak ze zdrowiem naszych zawodników przed meczem z Gdynią?

–  Strzelaniny, wojny gangów, chleb powszedni (śmiech), więc takie te urazy „dnia bieżącego”, które bądź wynikają z treningu, bądź pojawiają się, ale za chwilę znikają. Cezary i Seweryn są lekko jeszcze „niepełnosprawni”, ale gotowi do grania.

 

Zawodnicy podkreślają rolę kibiców podczas meczu – jak pan to odbiera?

– Ależ oczywiście, że tak! Kibic jest naszym kolejnym zawodnikiem, kibic niesie. Pamiętam jak sam grałem, że to aż ciarki nieraz idą, ten doping jest taki głośny. A gorzowska publiczność potrafi być naprawdę wspaniała, potrafi nieść i zna się na piłce ręcznej. Generalnie jest fajnie, jest dla kogo grać, bo znają się na tym sporcie i potrafią się odwdzięczyć. To jest coś wspaniałego, taki teatr i fajnie, że ktoś to ogląda, chce przyjść, a my możemy coś zaprezentować.

 

Chciałby Pan coś powiedzieć do kibiców przed meczem ze Spójnią Gdynia?

– Chciałbym przede wszystkim Was zaprosić. Chciałbym w końcu zobaczyć pełną halę, zajęte wszystkie krzesełka na trybunach. Ja wiem, że jeszcze nie do końca jesteśmy na to przygotowani, ale chciałbym się doczekać tego, żeby ta hala trzeszczała w szwach.

Udostępnij