www.stalgorzow.pl: Hubert, co działo się na obozie? Jakie mieliście zajęcia i co one wam dały?

Hubert Czerniawski: – Na obozie mieliśmy przede wszystkim dużo zajęć grupowych. Oprócz tego kriokomora, basen i wiele innych. Ogólnie sporo aktywności. Myślę, że mają poprawić zarówno naszą dyspozycję fizyczną, jak i zgranie w drużynie.

 

Prócz tego do sezonu przygotowujesz się z pozostałymi juniorami i Piotrem Paluchem?

– Z trenerem Paluchem spotykam się raz w tygodniu na szkolnej sali. Zaczynamy oczywiście od rozgrzewki, a później przeważnie są stacje. Na koniec zaś mamy różne gry zespołowe. Oprócz tych spotkań, biegam, jeżdżę na crossie, kiedy tylko pozwala na to pogoda. Nie jest to według opracowanego planu, bo jestem troszkę leniwy (śmiech) i jak mi się chce to biegnę, a jak nie – to nie.

 

Przygotowania fizyczne to zaledwie część czynności przed sezonem, które musicie wykonać. Jak wygląda teraz twoje zaplecze sprzętowe?

– Klub zapewnia mi sprzęt w większości, ale będę miał też dwa swoje motocykle, tak na wszelki wypadek. W żużlu ważni są też mechanicy, którzy ten sprzęt ustawią. Na tę chwilę mam jednego swojego mechanika – Rafała. Oczywiście, jedną z najważniejszych osób w moim teamie, jest mój tata, Dariusz.

 

Jakie cele stawiasz sobie na ten nadchodzący sezon?

– Nie chcę wyznaczać sobie wygórowanych celów, bo jestem na starcie mojej kariery. Trudno na tą chwilę powiedzieć, na co będzie mnie stać i co w związku z tym będę chciał osiągnąć. Ogólnie, chciałbym dobrze wypaść i nie spalić się. Oczywiście marzę również, by cało i zdrowo odjechać sezon.

 

Kiedy planujesz wyjechać na tor i gdzie miałoby to być?

– Jeszcze nie wiem, kiedy ani gdzie, ale chciałbym, by było to jak najszybciej.

 

A dlaczego jak najszybciej?

– Myślę, że to może dać nam przewagę nad innymi. Wiadomo – im więcej będziemy mieli treningów, im więcej kontaktu z motocyklem, tym łatwiej będzie nam stanąć pod taśmą z rywalami.

 

Chciałbyś coś dodać?

– Chciałbym podziękować całemu mojemu teamowi, rodzicom i Bartkowi Zmarzlikowi, który bardzo dużo mi pomaga.

 

Fot. Tomasz Jocz

Udostępnij