Stal przed przerwą miała dobre humory – dość znacząca wygrana z SMS-em, mimo niełatwego meczu podnosiła na duchu i gorzowianie do treningów przed kolejnym spotkaniem przystąpili z werwą i przekonaniem o własnym dobrym przygotowaniu do sezonu. Teraz żółto-niebiescy wracają do ligowych rozgrywek i nie zamierzają odpuszczać, chociaż doskonale zdają sobie sprawę z tego, jak dużym wyzwaniem może okazać się wyjazd do Płocka.

 

Orlen Wisła II Płock to drużyna złożona z młodych zawodników. Szeroka kadra i chęć zaistnienia w drużynie wicemistrzów Polski zachęca poszczególnych zawodników do pokazywania swoich umiejętności na boiskach pierwszoligowych. Mimo niewielkich szans na przebicie się do pierwszego zespołu, jak twierdzi Bartosz Starzyński, młodzieży z Płocka nie brakuje motywacji do walki. – Największym atutem tego zespołu jest młodość. Młodość i nieobliczalność w przypadku Płocka wygląda trochę jak w SMS-ie. Prawdopodobnie właśnie w tych dwóch ośrodkach jest najzdolniejsza młodzież w Polsce. Dodatkowo w Płocku jest duża selekcja, mają dużą kadrę, tu trzydzieści osób i jeszcze kolejne trzydzieści w domu. Przez to nie wiemy, z kim możemy się akurat zmierzyć i czego się spodziewać – powiedział kreator gorzowskiej gry. – Znamy jednego lub dwóch zawodników, a reszta? Każdy kto wejdzie potrafi zagrać. Rzeczywiście, przebicie się do pierwszego składu to plan mało realny, ale to jednak jest zawsze w głowie zawodnika z Płocka, że a nuż się uda rzucić kilka bramek i – niestety – przy kontuzji starszych kolegów może pojawimy się na parkiecie Superligi. A wiadomo, takie pojawianie się, to dowód na to, że młodzież z Płocka jest zdolna i wie o tym cała Polska. To zaś skutkuje kontraktami w całym kraju – wyjaśnił Starzyński.

 

Gorzowianie absolutnie nie lekceważą rywali, a do Płocka wybierają się już dzień przed meczem, by nie musieć wstawać o piątej rano, by zdążyć na Orlen Arenę. Godzina spotkania, ustalona ze względu na rozgrywki pierwszej Wisły, nie pozwala na inne rozwiązanie, niż podróż już w piątek. – Wydaje mi się, że przy godzinie, która jest ustalona ze względu na mecz pierwszej Wisły, to jest to rozsądne rozwiązanie jechać dzień wcześniej. Tych kilometrów trochę jest, a trudno byłoby wstać przed piątą rano, jechać, wyjść prosto z autokaru i tłuc się na boisku. Jeśli dostaliśmy taką możliwość, klub zapewnił nam możliwość przenocowania na miejscu, to jest to fajne rozwiązanie – ocenił.

 

Żółto-niebiescy nie próżnowali również w tygodniu poprzedzającym spotkanie w Płocku, trenując nawet 1 listopada. To wynik obaw przed meczem ze zdolną płocką młodzieżą, czy raczej normalny tryb przygotowań w tygodniu? – To nic niezwykłego, normalny tryb przygotowań. To jest jednak tak, że mamy jakiś swój cel, chcemy coś osiągnąć, jak najwięcej punktów zapisać przy naszej drużynie, a ten mecz nie będzie należał do spacerków. Nie lekceważymy jednak nikogo, więc przygotowujemy się, jak do każdego innego spotkania – powiedział gorzowski środkowy rozgrywający.

 

Gorzowianie nie zapominają, że w Stali gra aż sześciu zawodników, którzy swoje szlify piłkarskie zdobywali właśnie w drugiej Wiśle. Cezary Marciniak, wspomniany Starzyński, Adrian Turkowski, bracia Smolarkowie, czy wreszcie nowy nabytek Stali, Wiktor Bronowski z pewnością do Płocka pojadą z chęcią pokazania się z jeszcze lepszej strony, niż w każdym innym meczu. Czy Stali grożą jednak sentymenty? – Nie wiem, jak u reszty, ale u mnie to nie za bardzo, bo ja za dużo w tym Płocku nie pograłem (śmiech). Będzie to dla mnie mecz, jak każdy inny – zapowiedział Starzyński.

 

Gorzowianie w Płocku zagrają w sobotę o 14.00. Czy wrócą do Gorzowa z doskonałymi humorami i kolejnymi punktami w ligowej tabeli? O tym przekonamy się w sobotę!

 

Do śledzenia naszego fanpage’a zapraszamy jednak już w piątek po godzinie 17.00, gdzie pokazywać będziemy, jak wyglądała podróż, a w sobotni poranek zapraszamy na krótki materiał wideo z podróży i wieczoru w hotelu!

Udostępnij