Po meczu trener Molski nie musiał się zbyt długo zastanawiać na wyborem najlepszego gracza spotkania z Warmią Olsztyn. Człowiek, który rzucił najwięcej bramek, z tego sporo z kontr, które sam wywalczył, silny punkt obrony – w skrócie Mateusz Stupiński. ­– Najważniejsze są 3 punkty i to, że zrewanżowaliśmy się drużynie z Olsztyna. Chcieliśmy wygrać, choć wiedzieliśmy, że Warmia jest mocnym zespołem, że jest niedaleko nas w tabeli. Wiedzieliśmy też, że jeśli zagramy za 3 punkty, to nie będą w stanie nas przeskoczyć jeśli – odpukać – podwinęłaby nam się gdzieś noga. Cieszymy się bardzo – powiedział skromnie gorzowski skrzydłowy. Mecz z Olsztynem był małą powtórką z rozgrywki, ale tym razem na korzyść żółto-niebieskich. – Podobny przebieg tego meczu do tego, co było w Olsztynie, także wiem, co oni czują. Musimy znaleźć jakiś złoty środek, bo często bywa tak, że wychodzimy na drugą połowę prowadząc po pierwszej i – niestety – rywal nas dochodzi. Nie wiem, z czego to się bierze, ale musimy przedyskutować to w szatni, może powiedzieć kilka męskich, ostrzejszych słów. Trzeba znaleźć złoty środek, bo nie możemy tak łatwo roztrwaniać przewagi – ocenił po spotkaniu. Na szczęście gorzowianie od jakiegoś już czasu pokazują, że nauczyli się zachowywać zimną głowę i wyciągnęli wnioski z tych nieudanych końcówek. – Dokładnie tak. Cieszę się bardzo, bo już myślałem, że będą karne. (śmiech) Udało się to rozstrzygnąć, wybroniliśmy ostatnią akcję i cóż. Czas zakasać rękawy i dalej do pracy – dodał Stupiński.

 

Z nieco innej perspektywy na to spotkanie mógł patrzeć Dominik Droździk, były zawodnik Warmii, który od dwóch sezonów stanowi o sile gorzowskiej formacji obronnej. Jak ocenił mecz? – Tak, był hit. Olsztyn jest na fali wznoszącej, przegraliśmy tam 3 bramkami i spodziewaliśmy się trudnego meczu w Gorzowie. Nie byliśmy do końca przygotowani do tego spotkania, ale jakoś przeboleliśmy trudy meczu i wygraliśmy – powiedział krótko. Gorzowianie mogą poszczycić się nie tylko wygraną, ale dobrą zdobyczą bramkową, zwłaszcza w pierwszej połowie. – Drużyna z Olsztyna słynie z dobrej defensywy, dlatego 17 bramek w pierwszej połowie to powód do dumy. Mimo to, najważniejsza jest wygrana – wyjaśnił. Mimo to, gorzowianie czują się bardzo dobrze, a to doskonały prognostyk przed kolejnym spotkaniem. – Po takim meczu do Warszawy na pewno pojedziemy mocniejsi i będziemy walczyć o 3 punkty. Takie zwycięstwa budują, więc na Warszawę będziemy jeszcze bardziej zmotywowani – podkreślił.

 

Przed gorzowianami kolejny trudny mecz w dość odległym mieście, jakim jest stolica Polski. Beniaminek z Warszawy jest dość wysoko w tabeli i zdaje się być mocno wymagającym rywalem. – No tak, beniaminki w tym roku w ogóle dość mocno zaskakują, choćby Zielona Góra. Warszawa też oczywiście. To zupełnie inny styl gry i – nie ukrywam – zupełnie nam nie odpowiadający. Są to zawodnicy szybcy i mający nie do końca ułożoną… może to złe słowo, ale bardzo trudną do odczytania grę. Tam naprawdę ktoś może oddać rzut z nieprzygotowanej pozycji. Trzeba grać bardzo czujnie w obronie. Oni mniej rzucają z drugiej linii, bardziej grają na wcisk, kombinowaną grę, więc będzie się trzeba podwójnie natrudzić, by ich zatrzymać – zapowiedział minister obrony Stali.

Udostępnij