Szymon, przede wszystkim gratulacje za wywalczenie brązowego medalu indywidualnych mistrzostw Polski. To były bardzo udane zawody w twoim wykonaniu.

Dziękuję bardzo. Rzeczywiście, praktycznie wszystko układało się w tych zawodach po mojej myśli. Sprzęt działał bardzo dobrze, czułem się naprawdę bardzo szybki zarówno na starcie, jak i na dystansie. Starałem się nie popełniać błędów, wykorzystywać tę dobrą dyspozycję w danym dniu sprzętu, jak również i swoją. Jestem bardzo, bardzo zadowolony, że odpłaciło mi się to brązowym medalem indywidualnych mistrzostw Polski. To jest na pewno wielkie osiągnięcie.

Niedosyt pozostał, że nie udało się powtórzyć sukcesu z 2017 roku, bo było naprawdę bardzo blisko?

Było bardzo blisko, ale trochę podszedłem do tego taktycznie. Spróbowałem zatrzymać Maćka Janowskiego w podobnym układzie w ostatnim wyścigu rundy zasadniczej i ta moja próba zatrzymania Maćka skończyła się tak, że spadłem o jeszcze jedną pozycję. Stwierdziłem, że doregulujemy motocykl i albo uda mi się wygrać start i przy krawężniku uciec do przodu, albo Maciek zdąży rozpędzić swój motocykl, a wszyscy widzieli, jaki był szybki. Kosmiczna prędkość w jego motocyklu. Przyznam szczerze, że po prostu pilnowałem tej pozycji na podium.

Można powiedzieć, że odrodziłeś się niczym feniks z popiołów. Po trudnym i słabym początku sezonu od meczu z GKM-em Grudziądz jesteś zupełnie innym zawodnikiem. Świetnie wychodzisz spod taśmy, jesteś również szybki na dystansie…

To nie jest żadne odrodzenie, a po prostu efekt bardzo ciężkiej pracy mojej, całego mojego teamu, rodziny i sponsorów. To jest efekt wielu wyrzeczeń i ciężkiej pracy. Cieszę się, że praca i zaangażowanie wielu osób w końcu przyniosły efekt, że zaczynam jechać coraz lepiej i dzięki temu też coraz lepiej dogaduję się ze sprzętem. Fajnie, że w tych dużych problemach i najtrudniejszych chwilach udało się zachować spokój i nie wykonywaliśmy żadnych nerwowych, niepotrzebnych ruchów, jeżeli chodzi o mój park maszyn. Wierzyłem w to, że ten park maszyn i silniki, które mam są takie, jak trzeba, że to jest dobre i szybkie, a po prostu muszę się nauczyć na tym jeździć i musimy nauczyć się to regulować. Fajnie, że żadnych rewolucji nie przeprowadziliśmy, a konsekwentnie krok po kroku szliśmy do przodu.

Możesz już powiedzieć, że uporałeś się ze wszystkimi trapiącymi cię wcześniej problemami, czy jeszcze za wcześnie, żeby popadać w huraoptymizm?

Zdecydowanie za wcześnie. Mam nadzieję, że jeszcze kilka spotkań ligowych przed nami. Z oceną tego sezonu i całej sytuacji, czy to jest w trakcie problemów, czy już po problemach, poczekam do końca sezonu. W każdym meczu chcę dawać z siebie wszystko, być skutecznym zawodnikiem i wspierać Stal w walce, mam nadzieję, o medale.

Nie zawaham się stwierdzić, że jesteś takim cichym bohaterem pojedynku Stali Gorzów we Wrocławiu. Trener postawił na ciebie w 14. wyścigu i kolokwialnie mówiąc miał „nosa”. Zrobiłeś w tym biegu kapitalną robotę – zamknąłeś T. Woffindenowi drogę przy „kredzie”, Anders Thomsen napędził się po szerokiej, zgarnęliście pełną pulę, doprowadzając do remisu.

Nie jestem bohaterem. Udało się zrealizować plan na ten wyścig, który był przez trenera, przeze mnie i Andersa założony. Bardzo fajnie Anders się zachował, znając swoje predyspozycje prędkości na trasie i moje predyspozycje na starcie, zaufał trenerowi, pozwolił mi pojechać z drugiego pola, bo wiedział, że to jest również dla niego szansa, żebym ja zamknął Tajskiego, a on uciekł po zewnętrznej do przodu.

Jak ci się jeździ w parze z mistrzem świata, Bartkiem Zmarzlikiem? W lubuskich derbach wasze wspólne występy powodowały, że ręce same składały się do oklasków.

Z Bartkiem w parze jeździ nam się bardzo dobrze. Dobrze dogadujemy się na torze, mamy do siebie zaufanie, bo też dużo trenujemy razem spod taśmy na treningach, a współpraca w Stali Gorzów i Vetlandzie z roku na rok procentuje i rzeczywiście z Bartkiem często dokonujemy ważnych osiągnięć, bo razem nam to dobrze wychodzi.

Dla gorzowskiej Stali faza zasadnicza już się zakończyła. Teraz czekacie na rozstrzygnięcia pozostałych meczów ligowych. Dokonaliście już niemożliwego, z ostatniego miejsca awansowaliście na drugie. W play-offach również zaskoczycie pozytywnie kibiców?

Teraz to już chyba nie będzie zaskoczenie. Dalej będziemy realizowali swój plan, będziemy dawali z siebie wszystko, bo ten głód zwycięstwa absolutnie się w nas nie zaspokoił. Po tak trudnym początku sezonu aż nie chce się jego kończyć. Chcemy się zrewanżować za ten trudny i nieciekawy początek wobec kibiców. Oby się udało, żebyśmy byli dalej w walce o medale, a wtedy na pewno damy z siebie sto procent.

Dziękuje za rozmowę i życzę kolejnych sukcesów.

Dziękuję bardzo.

Udostępnij