Szymon, jak wyglądają twoje przygotowania do nadchodzącego sezonu?

Przygotowania wkraczają już w decydującą fazę. Wszystko przebiega zgodnie z planem, moje wyniki są takie, jak być powinny. Nie mogę się już doczekać naszego wyjazdu na zgrupowanie oraz kolejnych treningów na motocrossie, a później na żużlu.

Na co kładziesz nacisk w głównej mierze podczas przygotowań do startu ligi?

Myślę, że dobre przygotowanie to nie jest nacisk na coś szczególnego, a raczej jest to taka symbioza i równowaga we wszystkich aspektach przygotowania motorycznego. Jest wiele ważnych elementów, których nie wolno zaniedbać i ja właśnie stawiam na tę równowagę w każdym aspekcie.

Zmieniłeś coś w toku przedsezonowych przygotowań, czy korzystasz ze sprawdzonego już planu treningowego?

Generalnie, co roku moje przygotowania różnią się, pomimo tego, że od kilku lat pracuję z jednym trenerem. Cały czas staramy się do mojego przygotowania używać trochę innych bodźców. Moje ciało z roku na rok jest coraz lepiej zaadaptowane do kilku treningów i możemy pozwolić sobie na trochę więcej. Trener cały czas uczy się tego na co najlepiej reaguje mój organizm i dopasowuje trening indywidualnie do moich potrzeb, dyspozycji i tego, co chcę osiągnąć.

Niebawem wylot na Teneryfę. Podoba Ci się pomysł zgrupowania w Hiszpanii?

Bardzo mi się podoba tym bardziej, że wszyscy wiemy, jak zakończył się ubiegłoroczny sezon. Nie było możliwości, żeby wylecieć do ciepłych krajów, nacieszyć się słońcem i odpocząć, dlatego tym bardziej cieszę się, że w tym roku klub postawił na obóz w ciepłym klimacie, a nie zimnym, bo czasu spędzonego na słońcu w ciepłym klimacie trochę brakuje.

Jesteś zwolennikiem treningów na motocrossie?

Tak, jednak nie korzystam z motocykla crossowego w trakcie sezonu. Bardzo lubię jeździć na motocrossie po sezonie traktując to, jako przyjemne z pożytecznym. Dla mnie motocross zawsze jest pożytecznym i skutecznym łącznikiem pomiędzy salą treningową, a motocyklem żużlowym. Po dobrze przepracowanym czasie na motocrossie przed treningami żużlowymi potem czuję się bardzo dobrze na motocyklu żużlowym.

Jakie stawiasz przed sobą cele na ten sezon?

Zawsze na pierwszym miejscu jest zdrowie i to, aby sezon przejechać cało i zdrowo. Jeżeli chodzi o sportowe aspekty to chcę być solidną podporą Stali Gorzów. Cóż, każdy wie, jak zaczął się dla mnie ubiegłoroczny sezon, ale to już poszło w niepamięć i skupiam się na tym, aby w ten sezon wejść z dużo lepszymi wynikami, w dobrej formie i z dobrym nastawieniem.

Kiedy planujesz wyjechać na tor?

Zazwyczaj data mojego wyjazdu na tor jest uzależniona od pogody, ale mniej więcej między 10 a 15 marca.

Jak oceniasz potencjał gorzowskiej drużyny na tle pozostałych ekip PGE Ekstraligi?

Uważam, że na papierze wyglądamy całkiem nieźle, aczkolwiek kompletnie nie jestem zwolennikiem oceniania siły drużyny na papierze. Żużel jest bardzo nieprzewidywalnym sportem i dzięki temu też jest pięknym sportem, ale to powoduje, że wszystkie nasze założenia i kalkulacje już po pierwszych trzech kolejkach zazwyczaj wyglądają zupełnie inaczej i nie mają żadnego znaczenia. Cieszę się z tego, że drużyna jest zbudowana na bazie zawodników, z którymi mam dobry kontakt. Na pewno w parku maszyn będzie dobra atmosfera, a to już jest połowa sukcesu. Poziom sportowy na papierze zostawiam dziennikarzom, a ja cieszę się z fajnej drużyny.

Ostatnio uczestniczyłeś w live chat z kibicami. Co sądzisz o takiej formie kontaktu z fanami?

Myślę, że w tej sytuacji, gdzie wszystkie spotkania z kibicami są niemożliwe, tak naprawdę jest to jedna z niewielu możliwości do kontaktu, interakcji z kibicami. Uważam, że jest to bardzo fajna forma spędzenia czasu z kibicami, szczególnie zimą, kiedy fani są bardzo stęsknieni za żużlem. Zazwyczaj też w tych spotkaniach uczestniczy wiele osób znajomych, więc jest okazja, żeby trochę pożartować i spędzić miło czas.

Sprzedaż karnetów trwa. Jakbyś miał zachęcić kibiców do zakupu całorocznych wejściówek, to co byś im powiedział? Niewątpliwie obecność kibiców na trybunach dla was zawodników jest bardzo ważna.

Zdecydowanie, kibice na trybunach to jest coś, co w tej chwili marzy się wszystkim żużlowcom. My też jesteśmy stęsknieni. Liczę, że jak tylko pandemia pozwoli to wszystkie miejsca, które będą mogły być zajęte, będą gościły kibiców na stadionie i zawsze będziemy mieli komplet publiczności na „Jancarzu”. Marzy mi się to. Dla takiej publiczności aż będzie chciało się jeździć, a doping będzie nas niósł po dobre wyniki.

Udostępnij