W ubiegłym roku oba zespoły spotkały się Wielkim Finale PGE Ekstraligi. Obecnie dwóm najbardziej utytułowanym zespołom jeżdżącym w najwyższej klasie rozgrywkowej pozostała walka w finale pocieszenia.

W rundzie zasadniczej dwa razy wygrali Stalowcy z leszczyńskimi „Bykami”. W pierwszym meczu o brąz Gorzowianie także byli górą. Wygrali zdecydowanie, a wynik 41:49 mówi sam za siebie. Od pierwszego biegu, kiedy to para Woźniak/Vaculik dowiozła podwójne zwycięstwo, Stalowcy nie oddali już wygranej do końca. Wielką niespodzianką okazał się Rafał Karczmarz, który zdobył 9 punktów w 5 startach i był to jego najlepszy mecz w sezonie. Wychowanek gorzowskiego klubu już niejednokrotnie udowodnił, że na popularnym Smoczyku lubi i potrafi się ścigać. Szczególnie zaimponował w ósmym wyścigu, kiedy na dystansie po szerokiej objechał Piotra Pawlickiego, a nieco wcześniej, bo w piątym biegu przywiózł za plecami Jaimona Lindsey’a. Stal kontrolowała spotkanie, po 10 biegu wyszła nawet na 10 punktowe prowadzenie (35:25). Co prawda gospodarze zdołali po 2 biegach podwójnie wygranych zmniejszyć prowadzenie Stalowców do 2 punktów, ale to było wszystko na co było w tym dniu stać ekipę z Leszna. Końcówka meczu należała do Gorzowa, a Bartosz Zmarzlik i Anders Thomsen w ostatnim biegu odnieśli podwójne zwycięstwo. Wygrana 8 punktami znacząco przybliża Stalowców do brązowego medalu.

Jedziemy o brąz w niedzielę!

Udostępnij