Marcin Palica (trener WKS Śląsk Wrocław)

Nie da się w dwóch zdaniach opisać końcówki meczu. W szatni powiedziałem chłopakom, że jakby ktoś mi pokazał końcówkę tego spotkania i zapytał mnie jaka to jest dyscyplina i nawet jakby miał trzy podpowiedzi to i tak miałbym duży problem z odgadnięciem, że to jest piłka ręczna. Natomiast wszyscy wiem, że piłka ręczna to jest gra błędów i no wygrywa ta drużyna, która zrobi jeden błąd mniej. W końców okazało się, że to my zrobiliśmy jeden błąd mniej. Nie wiem co by było gdyby ten mecz trwał jeszcze 5 lub 10 sekund dłużej bo w posiadaniu piłki byli zawodnicy z Gorzowa. Czy zachowali by się fairplay i nam oddali tą piłkę, tak jak miało to miejsce w ostatniej minucie gdzie wymienialiśmy się uprzejmościami i nawzajem oddawaliśmy sobie piłkę. Natomiast w sporcie liczy się wynik sportowy a dopiero potem rozliczamy się za grę. Nie ukrywam, że jestem szczęśliwy bo wiedziałem jak drużyna do nas przyjeżdża. Wiedzieliśmy że gramy z liderem, że mecz będzie niewygodny, że Gorzów ma zawsze „tajną” taktykę i coś specjalnego szykuje na każdy mecz. Wiedzieliśmy, że Gorzów zmienia obronę 6/0 na 5+1 czy 4+2 do tego jeszcze wyżej czy niżej i robi to w chwili odpowiedniej, która tej drużynie pasuje. Byliśmy w teorii przygotowani na wszystko. Kontrolowaliśmy mecz dopóki na 3min przed końcem wygrywając 3 bramkami, nasz zawodnik biegł sam na sam i rzuciłby na +4. Tak się nie stało. Myślę, że gdyby nie to to nie byłoby już żadnych emocji, ale wydarzyło się inaczej. Od tego zaczęły się emocje bo już później nie mogliśmy zdobyć bramki.

Oskar Serpina (trener TL Ubezpieczenia Stal Gorzów):

Niestety mecz był bardzo wyrównany od samego początku. Był to typowy mecz walki, a zwłaszcza w końcówce spotkania od 55 do 60 minuty. W tym czasie nie zgodziłem się z jedną z decyzji sędziów i zareagowałem zbyt porywczo i impulsywnie, co poskutkowało czerwoną kartką i moim wykluczeniem. Na szczęście nie rzutowało to w żaden sposób na dalszą sytuację na boisku ponieważ drużyna znakomicie wtedy zagrała i nie straciliśmy bramki w osłabieniu. Nie mniej wiem, że nie powinienem tak postępować za co przeprosiłem już drużynę. Czasami emocje są silniejsze tym bardziej jak wiadomo w sporcie. Wynik dzisiaj niestety nie po naszej myśli, ale wielkie gratulacje dla mojej drużyny ponieważ walczyliśmy do końca jak lwy. To co się działo w ostatniej półtorej minuty to było coś niesamowitego. Obserwowałem to już z trybun i przeżywałem prawdziwą huśtawkę nastrojów. W tej rundzie muszę przyznać, że szczęście nie do końca nam sprzyja w takich stykowych sytuacjach i tak było też dziś. Wielki szacunek dla mojego zespołu ponieważ takimi cechami wolicjonalnymi jakimi wykazali się dziś moi zawodnicy jestem bardzo zbudowany, to było coś naprawdę niesamowitego. W zasadzie zrealizowaliśmy wszystko co zostało powiedziane przed meczem ale szczęście było po stronie drużyny z Wrocławia. Czekamy dalej co będzie się działo w kolejnych meczach. Wrocław ma jeszcze 2 spotkania do rozegrania, jeszcze jedna kolejka przed nami i czekamy spokojnie na to miejsce które będziemy mieli po pierwszej części sezonu. Różnice punktowe pomiędzy drużynami będą na tyle małe, że nie ma to większego znaczenia. Przyszłą rundę będziemy zaczynali od nowa i wszystkie czołowe drużyny również.

Mateusz Stupiński (TL Ubezpieczenia Stal Gorzów):

Ostatnie 10 minut to prawdziwy rollercoaster w wykonaniu obu zespołów. Wydaje mi się, że emocjami z ostatnich 10 minut można by obdarzyć klika meczy w tej rundzie. Niestety na naszą niekorzyść zakończył się ten mecz. Remis uważam, że byłby sprawiedliwym rozwiązaniem i należał się nam za wolę walki jaką wykazaliśmy w tym spotkaniu i to z jaką determinacją goniliśmy wynik. Wiemy nad czym musimy pracować. 19 bramek straconych w pierwszej połowie wydaje mi się, że to był klucz przez co musieliśmy gonić całą drugą połowę. Udawało nam się i mieliśmy parę razy szansę wyjść na prowadzenie niestety z nieudanym skutkiem. Zakończyliśmy pierwszą rundę przegraną. Teraz przed nami druga cześć sezonu w której mamy większość drużyn z czołówki tabeli u siebie. Musimy te mecze rozstrzygnąć na swoją korzyść. Zawsze lepiej jest atakować. Zobaczymy które miejsce będziemy mieli po pierwszej rundzie. Czy to będzie drugie czy trzecie miejsce, zobaczymy. Tak jak wspomniałem najważniejsze mecze mamy u siebie aczkolwiek z dołem tabeli będziemy grali na wyjdzie i to też nie będą łatwe mecze. Musimy robić swoje i zobaczymy co nam to na koniec przyniesie. Poza tym jak skoczkowie narciarscy zawsze powtarzają lepiej jest atakować i gonić. Marchewka cały czas wisi, wiem o co gramy i jakim mamy cel. Teraz przerwa świąteczna my zabieramy się ciężko do pracy, wszystkie ręce na pokład i walczymy dalej.

Konrad Cegłowski (WKS Śląsk Wrocław)

Końcówka była szalona. Można powiedzieć, że szczęście nam sprzyja i tak hala bo jesteśmy tutaj niepokonani. Mogliśmy zarówno przegrać ten mecz jak i go zremisować. Na szczęście 3 punkt zostają we Wrocławiu. Dziś się cieszymy a od poniedziałku zaczynamy przygotowania do meczu w Legnicy. Trochę słabo weszliśmy w to spotkanie. Przegrywaliśmy 2:0, później uspokoiliśmy i wyszliśmy na prowadzenie, by ostatecznie skończyć pierwszą połowę z 4 bramkami przewagi. Potem znowu początku drugiej części spotkania znowu ta sama historia, 3:0 do tylu. Potem znowu trochę nerwów i końcówka szczęśliwa dla nas. Cieszymy się ze zwycięstwa.

Udostępnij